Nie spodziewałam się, że 3-godzinny film Odyseja w reżyserii Christophera Nolana zmieni mnie z powierzchni ziemi, wzruszy, poruszy, otworzy szerzej oczy, pozwoli wejść głębiej w to co nieznane, niewidziane, ukryte — piękne, ale także smutne. I z miejsca napiszę: nie będzie to recenzja filmu — tylko recenzja moich odczuć i podróży duchowej, którą odbyłam wraz z Odysem — głównym bohaterem podczas tych 3 godzin seansu.
Jest to mój pierwszy wpis na blogu. Zbierałam do tego latami, używając wszystkich możliwych wymówek, a jednocześnie czując przeogromną chęć i potrzebę dzielenia się moim spojrzeniem na świat, na otaczającą mnie rzeczywistość i moim duchowym doświadczeniem.
Nazywam się Agata — z greckiego znaczy dobra. Chcąc zacząć czynić dobro, musiałam dokopać się, odkopać to, co to dobro we mnie przykrywało. Ile to trwało? 15 lat i trwa dalej... Stało się to moim hobby, celem życiowym, pasją — poszukiwanie prawdy o sobie samej. Czy było łatwo? Nie. Bolało bardzo, czasami jeszcze boli... ale czy było warto? O tak!!!!!
Obecnie czuję się jak Odyseusz, który wrócił do domu po latach tułaczki i wojen, a jego mglistym wspomnieniem jest to, jak walczył na tratwie o przetrwanie. Wiedział, że nie może się poddać — wiało, bolało, zalewała go woda, nie miał co jeść, co pić, cierpiał — ale wiedział, że chce przetrwać... że ktoś na niego czeka.
A kto czekał na mnie? Spokój, który znalazłam i który dalej odkrywam, i chcę go czuć bez względu na wszelkie okoliczności — być jak drzewo, które twardo stoi podczas wichury, a ruszają się tylko jego gałęzie.
Postać Odyseusza mnie bardzo zmotywowała. Oglądając film, łzy leciały mi ciurkiem po twarzy. Widziałam w jego historii część siebie — swoją przeogromną determinację do życia, do bycia, do czucia pełni, do odczuwania spokoju, do wstawania rano i mówienia: witaj piękny dniu — kocham życie.
Ten film zmotywował mnie do dzielenia się dobrem i przeżyciami, dał mi odwagę i tak powstał ten pierwszy wpis na moim blogu. Zanurkujcie razem ze mną — będą następne.
Agamo